wtorek, 25 lutego 2014

03 rozdział : new knowledge

                         Szliśmy w ciszy,tylko ja i Bartra.Idąc zastanawiałam się co ja w ogóle robię,Thorie zabije mnie za to prędzej czy później,ale trochę rozrywki...to przecież nic złego.Marc wydaje się być strasznym typem podrywacza,no ale ja też czasem taka potrafiłam być.Szczerze chyba wpadł mi w oko.Wygląda tak męsko idąc z rękoma w kieszeni.Nie mogę od niego oderwać wzroku,jest taki przystojny.Nie! Co mnie opętało,jestem tu pierwszy dzień,jaka ja jestem głupia...
-Coś się stało?-spytał
-Nic się nie stało,wyzluzuj-unisłam konciki ust ku górze
po woli słychać było już głośną muzyke 'to pewnie już nie daleko' pomyślałam.I faktycznie z daleka widać było pięknie oświetlony klub.Lubiłam takie klimaty,sama w Polse w końcu do takich klubów chodziłam.Kiedy weszliśmy do środka,wokoło było pełno ludzi,wszyscy się bawili,kolorowe światła i świetna muzyka.Dosłownie było jak w raju,ale nie znałam tego miejsca,ludzi...dlatego też trzymałam się Marc'a,podszliśmy do stolika przy którym siedziała śliczna o lokowanych brąz włosach dziewczyna


-Cześć Nicole,poznaj Rose.-przedstawił mnie Bartra.
-Oj Marc,znowu kolejna.W tym tygodniu to już trzecia.-wymamrotała Nicole,wyglądała jakby w sumie było jej to obojętne
-Przepraszam że wam przerwę,ale kim wy w ogóle dla siebie jesteście?-spytałam trochę skrępowana sytułacją,Nicole tylko pod nosem cicho się zaśmiała
-To moja przyjciółka.-odpowiedział mi Bartra
-Nie wiesz gdzie Sergi?-spytał zagubiony
-Skąd mam takie rzeczy wiedzieć?Pewnie znowu nie przyszedł bo jakas dziewczyna go olała.Nie wiem,nie interesuje mnie Sergi.-nie jestem pewna ale możliwe że chodziło o Sergi'ego Roberto,czy jakoś tak
-Usiądź-dodała dziewczyna po czym wysunęła jedno z krzeseł,nie wiedziałam czy te słowa były do mnie czy do Bartry,spojrzałam więc na niego trochę zagubiona
-To było do ciebie...emm czekaj,Rose,prawda?-dziewczyna ciepło się uśmiechnęła co odwzajemniłam,po czym ruszyłam by usiąć na jednym z krzeseł.Po chwili zorientowałam się że Marc'a z nami już nie ma
-Radzę ci na niego uważać,ciągle bawi się dziewczynami,a ty wydajesz się być dość normalną laską z tych wszystkich których przedstawiał mi Marc.-
-Chociaż taka naprawdę to Marc nigdy nie miał szczęścia do takich normalnych lasek.Za każdym razem każda chciała mu wejść tylko do łóżka.-dodała
Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć.W ogóle nie wiedziałam co mam robić.Nudziło już mi się w tym klubie.Z nikim nie tańczyłam,no ale nikt mnie o to nie poprosił,też racja.No ale kurdę
Marc sam zaproponował mi tu przyjść a teraz sobie poszedł.Poczułam wibracje telefonu to była Thorie...ups...
No i super,Thorie jest już na mnie zła.Szczerze zlewam już to.Zawsze tak jest a potem i tak udaje że niby nic sie nie stało,więc no.Tylko co ja mam teraz ze sobą zrobić...niespodziewanie zobczyłam Marc'a kierującego się w moją i Nicole stronę
-Rose,zatańczysz ze mną?-uśmiechnął się.Nie wiedziałam czy odpowiedzieć 'tak',słaba ze mnie tancerka,no ale czemu nie.Po prostu wstałam i poszłam śladami Marc'a na parkiert.A kiedy na niego wyszliśmy,puścili wolny kawałek?!Nigdy coś takiego mi się nie zdarzyło.No dobra miałam z nim zatańczyć to zatańczę...Marc niepewnie złapał mnie moich bioder a ja złączyłam moje ręcę na jego szyji.Nasze usta były bardzo blisko siebie.
-Wydajesz się byc inna-wymamrotał Bartra cały czas wpatrując się we mnie
-Jestem tylko sobą...-ciepło się uśmiechnęłam co Marc odwzajemnił.Marc może wcale nie był taki jak opisywała go Nicole,nie znam go co prawda za dobrze.Nie wiem tego.Po chwili Marc szybko się od mnie oderwał i pobiegł w kierunku drzwi wejściowych.W drzwiach zobczyłam nikogo innego jak Sergi'ego Roberto,tak myślałam ze to o niego chodziło.Stałam sama jak kołek pośród zakochanych w sobie par.Poszłam więc do stolika gdzie cały czas siedziała Nicole.
-I co już cię olał czy jak?-spytała
-Nie,nagle w drzwiach pojawił się Sergi Roberto,a ten zaraz do niego pobiegł..-
-Sergi powiadasz...- westchnęła cicho
-To może lepiej skończmy ten temat...Słuchaj a ty za kimś tu czekasz czy coś?- nie było tematów,to co ja miałam się jej spytać?
-Nie,nie czekam za nikim.Przychodzę tu poznać nowych ludzi,poza tym zawsze spotykam się tu z Marc'iem.Mam chłopaka więc chyba nie wypada rozglądać się za innymi.-ta Nicole to całkiem w porządku osoba
-Kto jest tym szczęściarzem?-spytałam z lekkim uśmiechem
-Varane z Realu.-Nicole wstała i po prostu odeszła.Nie rozumiałam dlaczego,ale kiedy się odwróciłam zobczyłam Marc'a i Sergi'ego.
-Cześć ja jest...-nie pozwoliłam do kończyć Sergi'emu,bo poszłam szukać Nicole,nie wiem jaki jest powód tego ze tak od razu kiedy on się pojwił ona wyszła.Zauważyłam wyjsćie na balkon,pomyślałam że ona moze tam byc i faktycznie była,praktycznie byłyśmy same,balkon był pusty
-Co się takiego stało?Czy ty płaczesz?-spytałam
-Tak płacze! Co się stało?Nic wielkiego! Tylko Sergi na którego po prostu nie mogę patrzeć!-krzyczała przez łzy
-Byłam kiedyś z Sergi'm...on jest naprawdę wspaniałym chłopakiem...ale on mnie zdradził no...ale to nie była jego wina ze to zrobił...to ja nie miałam dla niego czasu..-ona tak bardzo płakała,mocno ją do siebie przytuliłam.To smutne że ma z nim takie wspomnienia,po chwili na balkonie pojawił się Sergi...
___________________________

Zdaje mi się ze jest trochę dłuższy,ale tylko mi się zdaje.Torchę taki głupi,no ale,zawsze coś ;) xx

czwartek, 20 lutego 2014

02 rozdział : memories return..

                                        *Perspektywa Thorie*
Nie mogłam uwierzyć że już jestesmy w Hiszpanii,dość szybko to wszystko zleciało.Lot samolotem przeminął nam świetnie.Rose jak zwykle wszystko przespała.Zresztą to Rose jej nie zroumiesz.Nie mogę się najbardziej doczekać tego aż w końcu zwiedzimy Camp Nou lub co lepsze pójdziemy na mecz,kiedyś to było Rose marzeniem,być na tym stadionie,na meczu a tym bardziej na tym stadionie grać,nikt poza Rose nawet ja nie wiem dlaczego przestała grać w piłkę.Przecież ona była w tym niesamowita...Dobra nie ważne.Mam nadzieję że szybko się uporamy i jak najszybciej będziemy już w naszym nowym domu..
                                  *Perspektywa Rose*
Thorie zaczęła mi cały czas nawijać o tym jak to świetnie się czuje z tym że jej marzenie się spełniło.Najpierw miała na mnie focha a teraz już normalna Thorie,kurdę,przyzwyczaiłam się już do jej humorków,ale czasem przesadza
-Thorie czy napewno wiesz gdzie my idziemy?- spytałam
-Tak,wiem! Jasne że wiem! - wykrzyczała
-Nie drzyj się,co ludzie sobie pomyślą...-
Thorie i ja szłyśmy dalej ulicą.Jak zwykle nie wiedziałam czy z perspektywy Thorie się błąkamy czy może idziemy faktycznie dobrą drogą do naszego nowego domu.Uszłyszałam dźwięk mojego telefonu,nie zdziwiło mnie nic poza tym że na wyświetlaczu pokazało mi się zdjęcie Dawida.'Nie będę odbierać,Thorie znowu się wkurzy'pomyślałam przy czym cicho westchnęłam
-Odbierz-usmiechnęła się ciepło Thorie
-To nic ważnego...od dzwonie do Da...po prostu oddzwonie potem.- odparłam
Gdyby Thorie domyśliła się kto dzwonił,nie byłaby wesoła.Po chwili po raz kolejny zabrząkał mój telefon,tym razem był to sms,uff jaka ulga.
                                     *Od : Dawid*
         Już rozumiem czemu nie odebrałaś.Chodzi o Thorie,nie?Chciałem tylko przeprosić za tą całą akcje rano.

                                     *Do : Dawid*
          Jest wporządku,chyba Thorie zapomniała o tym.

                                     * Od : Dawid*
          Mam taką nadzieje,jesteście już pewnie w Barcelonie,nie będę wam przeszkadzać,odezwij się potem,pa xx
                                   
                                      *Do : Dawid*
                       Z miłą chęcią się odezwe,pa :)

Dawid jest spoko kolegą,nigdy nie rozumiałam Thorie i jej słów 'Dawid to nachalny,podły typ,nienawidzę go'.Może racji jest trochę w tym że jest nachalny,ale kurdę jest z niego strasznie sympatyczny chłopak.Potrafi pomóc i wsprzeć.Dlaczego ona go tak nie lubi? W sumie co mi szkodzi nie spytać,jest okazja...
-Słuchaj Thorie...co takiego zrobił ci Dawid?-spytałam troszkę 'nieśmiale'.
-Nic mi nie zrobił.-
-To czemu go nie lubisz?- westchnęłam cicho
-Zrozum,bo to idiota.Skończ ten temat.Jesteśmy na miejscu.- powiedziała poczym wskazała na średniej wielkości dom.Przentował się świetnie...jeszcze tylko wejść do środka i świetnie,oh świetnie...
                   Dom jest cudowny zewnątrz jak i wewnątrz.Ma dużą przestrzeń,piękny ogródek i taras,zawsze chciałam mieć taras.Nie no bez jaj,serio.Ten dom jest wręcz cudowny,a mój pokój jest jeszcze lepszy niż myślałam.Chyba napiszę do Dawida.Tak,to dobry pomysł.

                                           *Do : Dawid*
              Hej Dawid,jesteśmy właśnie w tym naszym nowym domu,jest piękny! xx

Przez długi czas nie otrzymywałam odpowiedzi.Więc postanowiłam przejść się pod Camp Nou...nie wiem dlaczego mnie tak tam ciągnie,niby Camp Nou mnie nie kręci i piłka nożna też...ale jednak coś we mnie jeszcze siedzi.Nie rozumiem sama siebie,to dziwne.Powiedziałam Thorie że idę się przejść,nie powiedziałam jej gdzie bo poszłaby ze mną,chcę trochę spokoju,przemyśleć kilka rzeczy.Wzięłam więc kurtkę i wyszłam,szłam w kierunku Camp Nou tak jak powiedziałam.Boję się trochę że wrócą wszystkie wspomnienia z dzieciństwa,kiedy przyjechałam tam z rodzicami i powiedziałam do nich 'spójrz mamo,spójrz tato,a na tym stadionie będę grac jak dorosnę!'.Zrezygnowałam z piłki przez problemy,nikt nie może pojąć co to mogą być za problemy by od razu z niej rezygnować ale prawda jest taka nie chcę o tym gadać...Byłam tylko kilka kroków od zobaczenia najcudowniejszego stadionu na świecie,z krokiem na krok byłam coraz pardziej podekscytowana...Stałam już pod Camp Nou,był wieczór,chłodno i pusto.Idealna pora dla mnie.Stałam i patrzyłam,o niczym nie myślałam,byłam tylko ja i Camp Nou...zdziwiło mnie jednak że z stadionu ktoś wychodził (Rose nie wchodziła do środka stadionu ) wyglądał znajomo,jednak to głupie bo nikogo tu nie znałam.Napewno jest przeciwnej mi płci.Chłopak był milimetry od mnie,i co najlepsze stanął przy mnie
-Cześć,co ty tu robisz o tej godzinie?-spytał nieznajomy mi chłopak
-prędzej powinnam spytac co ty tu robisz.- lekko się uśmiechnęłam
-Trenowałem.Jestem Marc,Marc Bartra-jak mogłam o nim zapomnieć,wiedziałam że kogoś mi przypomina.Kurczę,wyszłam na idiotkę.
-Rose Palvin-odparłam
-Może mogę ci odprowadzić ślicznotko?- co za podryw na słowo 'ślicznotko' ale nie jestem taka łatwa jak myśli
-Nie musisz.-
-To może pójdziesz ze mną do jakiegoś klubu na imprezę?Idę z kumplem.- kusząca propozycja jednak Thorie zabiła by mnie za to że już pierwszego dnia imprezuję
-Nie mogę.- westchnęłam
-Chciałabym no ale takie życie.- dodałam.
-Boisz się?-spytał
-Bać to ty możesz się mnie jak mnie wkurwisz.- co ja zrobiłam,takie słowa do Bartry,no to pojechałam,na bank mnie nie polubi
-Uuu,niegrzeczna,nie zaprzeczę lubię takie.-cicho pod nosem się zaśmiał po czym ręką poprawił włosy
-Twój podryw na mnie nie działa-
-Ja moge mieć każdą,kochana.- co on sobie myśli?Dobry z niego piłkarz,ale nie znałam go od tej strony
-Ja nie jestem każdą,kochany-
-Dobra nie będę się z toba kłócić,sprzeczać ani nic z tych rzeczy.Masz ostatnią chwilę na podjęcie decyzji,idziesz ze mną do tego klubu czy nie?- chwilę nad tym myślałam,w końcu to chyba jakaś rozrywka,no i poznam jakiś ludzi
-Tak...-odparłam...
                               _____________________
Przepraszam ze taki króki.Chciałam wam zatrzymać na tym ze nie będa jeszcze w klubie :D podoba się? :) jeśli są błedy przepraszam,cały tekst podrkeśla mi się na czerwono,mam nadzieję ze zostanie to naprawione jak najszybciej. :)
                                 CZYTASZ-KOMENTUJESZ 

wtorek, 11 lutego 2014

01 rozdział : Flight to Barcelona..

              -Cholera Rose,obudź się!-śnił mi się przystojny mężczyzna który kupił mi ogromny dom i...i nie wiem co jeszcze bo Thorie musiała mnie obudzić! Nie rozumiem co jest ważniejsze od tego by się wyspać.
-O co do cholery chodzi?!-spytałam lekko zdenerwowana
-Za 3 godziny mamy samolot do Barcelony a ty masz zamiar spać?!-o fuck,na śmierć zapomniałam że to dzisiaj wylatujemy.
-Dobra już wstaje,wyjdź z tego pokoju- powiedziałam oschle
Szczerze mówiąc nie chciało mi się wstawać ale w końcu dzisiaj wylatujemy.W samolocie i tak pewnie będę spać,więc zdąrzę się wyspać.Dobra,postanowiłam się ogarnąć.Ziewnęłam,lekko przecierając oczy.Wstałam i ruszyłam w kierunku ciuchów które leżały na krześle bo wczoraj wieczorem już je sobie przygtowałam.Ubrałam się więc w to i ruszyłam ku kuchni.W całym domu czuć było zapach smażonego chleba takiego jak lubiłam.Wchodząc do kuchni zobaczyłam jedząca Thorie
-Smacznego-powiedziałam
Thorie spuściła ze mnie wzrok nic nie odpowiadając,przegryzając ze smakiem samżony chleb.Pewnie jak zwykle szczeliła focha.
-Jest dla mnie?-spytałam
po raz kolejny nie otrzymałam odpowiedzi
-Thorie,pytam ci się coś.-dodałam
-Nie,nie ma dla ciebie.A to co mamusia rączek nie dała?-wiedziałam że Thorie jest zła za to ze 'wygoniłam' ją z pokoju ale bez przesady od razu robić z tego taką drame?No i właśnie mniej więcej dlatego mówią że Thorie jest moim przeciwieństwem.Postanowiłam że wykarze jej się i pokażę jej że potrafię sama sobie przygotować śniadanie,wzięłam więc chleb i według każdego szczegółu powoli zaczęłam go piec,trwało to dłużej niż zawsze robiła to Thorie jednakże udało mi się je zrobić,powoli zaczęłam rozkoszować się smakiem.
-Zaraz przyjedzie taksówka,pospiesz się.-rzuciła Thorie...
                    Wsiadając do taksówki ktoś musiał nas zatrzymać,albo inaczej 'pożegnać' w sumie nawet nie ze mną bo z Thorie,to był Dawid urokliwie zakochany w Thorie blondyn,nie jest wcale taki brzydki ale Thorie stwierdziła ze to nie jej typ.Jestem prawie pewna że dojdzie do małej kłótni.Dawid jest spoko kolesiem ale zawsze we wszystko musi się wtrącić,wkurza tym sposobem.
-Cześć Thorie,cześć Rose.Gdzie się wybieracie?-spytał zapatrzony w Thorie ,Dawid
-Do krainy jednorożców - odpowiedziałam sarkastycznie po czym cicho się zaśmiałam,po chwili zobaczyłam że Thorie patrzy na mnie jakby miała mnie za tą odpowiedź zabić,więc zamilkłam i postanowiłam już nic więcej nie mówić
-Wyprowadzamy się z tąd.-powiedziała Thorie
-Wybacz ale nie mamy czasu na żadne pogawętki,spieszymy się-dodała,po czym szybkim ruchem odwróciła się tyłem do Dawida,a ten tylko złapał ją za nadgarstek i powiedział jej 'będę o tobie pamiętać..'.To było bardzo słodkie z jego stronny,nawet ja to zauważyłam,co dziwne.
-Pa Dawid,może jeszcze kiedyś się zobaczymy-rzuciłam ciepły uśmiech w jego stronę,po czym weszłam do taksówki w której już siedziała Thorie.
-Musiałaś się z nim pożegnać?-spytała zdenerowana Thorie
stwierdziłam ze nic jej nie odpowiem.To ostatni dzień w Polsce a ona nawet nie potrafiła się z Dawidem pożegnać,to było chamskie. Pewnie cieszy się że już go nigdy nie zobaczy.Całą drogę jechaliśmy w ciszy,nie mieliśmy tematów.W końcu o czym my mieliśmy gadać?Ugh...
W końcu dojechałyśmy,pozostało nam 45 minut do przylotu samolotu.Załatwiłyśmy więc ostatnie formalnosci i kiedy już wchodziłyśmy do poczekalni,akurat przyleciał nasz samolot.Ucieszyło mnie to.Nie lubiłam długo czekać.Jestem bardzo nie cierpliwa.Wchodząc na pokład samolotu,nie było wcale dużo wolnych miejsc,na szczęście znalazły się dwa wolne i mogłysmy spokojnie razem z Thorie usiąść.Oczywiście to ja usiadłam przy oknie.Tak bardzo chce już znaleśc się w Barcelonie... 


I tak jak mówiłam już wcześniej przespałam całą podróż do   Barcelony,ale co w tym dziwnego.Zawsze kochałam się wysypiać
Kiedy nasz samolot wylądował,już czułam ten inny klimat.Nie mogłam sie doczekać aż w końcu zobaczę nasz nowy dom! Jestem tak strasznie tym wszystkim podjarana...no ale co ja mam powiedzieć?Właśnie jestem w moim ukochanym kraju i mieście Hiszpania,Barcelona...Najbardziej pewnie będzie wkurzało mnie ciągłe gadanie o piłce,w końcu to tu znajduje się Camp Nou i wielka FC Barcelona.Chciałam kiedyś grać w żeńskiej drużynie Barcelony,ale troche się pozmieniało,ja się zmieniłam...Kiedy przestałam grać w polskiej drużynie żeńskiej,wszyscy namawiali mnie na powrót.Byłam w końcu tam kapitanką,byłam ich nadzieją,zawsze mi mówili że jestem żeńskim Messi'm.Teraz od czasu do czasu pogram sobie w piłkę jak nadaży się jakaś dziwna okazja.Chłopacy nienawidzili ze mną grać,za kazdym razem wiedzieli już żee kiedy ja będę w którejś z drużyn,ta ze mną wygra...dziwne,ale prawdziwe....
___________________________

Koniec pierwszego rozdziału!Mam nadzieję że wam się spodobał.Przepraszam że taki krótki,obiecuję że drugi będzie dłuższy :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

niedziela, 9 lutego 2014

Prolog.

Deszcz.Jak zwykle pada.Krople powoli spływały po szybach.Słychac ciche kapanie za oknem.Thorie grzebała w komputerze,popijając kakao.W głowie Rose krążyły myśli.Masa myśli.Westchnęła cicho,patrząc przez okno.Nienawidziła deszczu.W Polsce często pada.Tam gdzie się przeprowadzą na pewno tak nie będzie...Barcelona.Oby dwie zawsze marzyły by tam pojechać i zamieszkać,ich dziecięce marzenia stały się rzeczywistością...Zostały ostatnie formalności - pewnie załatwią je na miejscu.Obie liczą na lepsze jutro.Na lepsze życie...

                                    



___________________________________

Bardzo bym chciała podziękować Magdzie za to ze pomogła mi przy pisaniu prologu.Niestety u mnie w głowie nie było na niego pomysłu,ale ona kochana miała.Jeszcze raz dziękuję ci xx ♥ 

Bohaterzy :

                             Rose Palvin (Główna bohaterka)
Ma 18 lat.Jest brunetką o niebieskich oczach.Z charakteru jest znana jako wredna ale w głebi duszy jest miła i przyjacielska.Jest dość wrażliwa.Nigdy nie była w poważnym związku.Kiedyś jej marzeniem było zostać piłkarką.


                                        Thorie Peazer
Ma 18 lat i jest najlepszą przyjaciółką Rose.Ma lokowane ciemno blond włosy i brązowe oczy.Mówią że jest zupełnym przeciwieństwem Rose.Jest miła i bardzo wyrozumiała.Kocha śpiewać ale lubić też czasem pograć w piłkę.


Marc Bartra.
Ma 22 lata.Przystojny brunet o przenikliwym spojrzeniu.Znany jako tajemniczy,ambitny i wyniosły.Uchodzi jako 'bad boy'.Często imprezuje,jest typowym podrywaczem.Nie ma szczęścia do dziewczyn,nie licząc przelotnych flirtów.Gra w piłkę.

Sergi Roberto.
Ma 22 lata.Jest najlepszym przyjacielem Marc'a.Lubi nawiązywać nowe znajomości,bez problemu przywiązuje się do ludzi.Od dłuższego czasu jest singlem,lecz nie bawi się uczuciami dziewczyn.Jest wrażliwy,miły,a także trochę nieśmiały.Również gra w piłkę.