-Nie wiesz czy jest jeszcze na ciebie zła,ale chcesz z nią porozmawiać?-cicho zaśmiał się Marc,lekko się uśmiechając,był uroczy
-Dobra..nie czepiaj się tylko chodź mnie odprowadzić.-moje konciki ust również uniosły się ku górze
-Już?Tu jest tak pięknie..no i..nie bardzo mogę cię odprowadzić..jestem umówiony na 16 na spotkanie i nie zdążyłbym...-
-Czyli masz czas na zostanie tu,ale nie masz czasu by mnie odprowadzić?-kompletnie nic nie rozumiałam
-Spotkanie odbędzię się tam,w tamtej kawiarence-pokazał na mały dość skromny budyneczek na końcu plaży
-Dlatego lepiej jest mi cię nie odprowadzić..wiem to lekko chamskie..prze..-przerwałam mu 'jego jakże żenującą wypowiedź'
-Rozumiem.Dobrze.Nic się nie stało.-stałam na przeciw Marc'a,hiszpański piłkarz zaczął się do mnie lekko przybliżać,jego usta a moje dzieliły milmietry,nieśmiale musnął moje usta,jednak..nie do końca jeszcze tego chciałam
-Nie Marc.Nie.-zrobiłam krok w tył
-Przepraszam..po prostu..-
-Dobrze,dobrze,nic się nie stało.-sztucznie się uśmiechnęłam
***
Nie powiem ze nie czuję czegoś do Marc'a..czegoś głębszego..ale..nie wiem sama czego chce.Pragnę rozrywki.Nie chce chłopaka.Nie chce teraz kogoś mieć.Chce czuć się jak w Polsce.Wódka-imprezy-chłopak na jedną noc.To było życie.
Przez Thorie,tu w Barcelonie muszę się ograniczać i to nie jest fajne.Wiem że ona nie jest taka jak ja.Ona jest mega poukładana.Wszystko musi być idealnie.Kocham ją jak siostre,ale potrafi mega wkurwić,a nie powiem kiedy ja się zdenerwuje,bywa nieciekawie.Więc wychodzi na to że nie mam zamiaru być z Marc'iem.Wchodząc do domu,zastałam Thorie siedzącą na kanapie,kiedy mnie zobaczyła pospiesznie wstała.
-Przepraszam..-wysyczała..
-Za co?Za to że nigdy nie uda ci się mnie zmienić?Nie przepraszaj,nie masz za co.-czyli chyba jesteśmy pogodzone..szybko poszło.
-Czyli jest ok?-spytała unosząc brew
-Tak.Chcesz poznać Marc'a? I żeby było że ci mówię idę na imprezę wieczorem,a ty nie masz być zła.-widziałam lekkie wkurwienie na jej twarzy,jednak po chwili znowu wyglądała na normalną Thorie
-Nie,nie musze go znać..Eee...okey idź..ja idę się przejść.-wyminęła mnie i wyszła z domu.
Czyżby była wkurzona za moje postępowanie?Cóż ma pecha.Wali mnie już wszystko.Chce się bawić,chce się śmiać,tańczyć i po prostu to wszystko.Życie jest jedno i nie będę go marnować na miłość.O tak,dokładnie.Okey,idźmy przygotwać się na impreze.Pierw łazienka.Pięknie ułożony kok gotowy.A teraz ciuchy.Najlepiej coś luźnego.Ubrałam się więc w to.Praktycznie gotowa już do wyjścia,wzięłam do ręki klucze i wyszłam z domu.Pójdę tam gdzie byłam z Marc'iem.Tam jest naprawdę zajebiście.Już wchodząc do budynków przy wejściu było widać lejący się strumieniami alkohol.Idealnie pasująca muzyka.Cudownie.Kocham te klimaty.Weszłam w tłum i zaczęłam tańczyć.Po chwili ktoś zaciągnął mnie na bok.Nicole.
-Siema,młoda-przywitała się brunetka
-Marc już cię rzucił?-spytała pospiesznie
-Nie.Nawet z nim nie jestem i nie chcę z nim być.-Nicole wyglądała na lekko zdziwioną
-To..to on ci się nie podoba?Bo jak widać ty mu cholernie.-śmieszne Nicole,naprawdę,ale ja się mu nie podobam.
-Dobra skończ ten temat.Idę się przejść gdzieś po klubie.Nie szukaj mnie.-po prostu od niej odeszłam.Jeśli miałam wysłuchiwać znowu że ''Marc i ja'',to wolałam sobie pójść.Zauważyłam siedzącego Ramosa przy barze.Podeszłam więc do piłkarza,lekko się uśmiechając,usiadłam na krześle koło niego,był przygnębiony.
-Nie wierzę jak mogłem tak niszczyć życie Marc'owi.. dupek ze mnie..-zaczął
-Po prostu uwierzyłeś tej której myślałeś że możesz ufać.Zapomnij o tym co było.Olej miłość.Chodź tańczyć.-pociągnęłam go za rękę i wzięłam go na parkiet.Tańczyliśmy.Było niesamowicie.Piłkarz trzymał się mnie dość blisko.Chyba podobało mu się to jak tańczyłam,było widać w jego oczach zadowolenie.Wypiliśmy razem kilka drinków.Spędziłam z nim cały wieczór.Po czym Ramos odprowadził mnie do domu.Kiedy się żegnaliśmy tak jakby..on..mnie..pocałował,robił to tak delikatnie i przyjemnie..Wiedziałam że Thorie nie ma w domu bo napisała mi sms'a że nie wróci na noc.Więc..zaprosiłam Ramosa do środka.Łyknęliśmy jeszcze kilka drinków,przy głośnej muzyce.Sergio pociągnął mnie do góry.Muzyka brzmiała na cały dom.Weszliśmy do mojej sypialni.Rzucił mnie na łóżko.Po czym zaczął mnie całować.Moja szyja została obdarowana mega przyjemnymi pocałunkami.Ściągnął moją koszulkę.Po chwili,w sumie została na nas tylko bielizna.Ramos powoli chwycił zapięcie mojego stanika i starannie go rozpiął.Był mega zadowolony.Podobało mu się to wszystko co robiliśmy.Tylko ja..czułam się trochę dziwnie...
***
Otworzyłam lekko oczy i zauważyłam że ktoś koło mnie leży,podniosłam się lekko,zauważyłam Ramosa i w jednej chwili przypomniało mi się wszystko..Spędziłam z nim noc..Wstałam z łóżka,ubrałam na siebie jakieś ciuchy,zostawiając śpiącego Ramos'a,i cicho zeszłam na dół..a na dole..na dole był Marc..
-Widziałem.Byłem na górze.-po jego poliku spłynęła łza
-Kto cię wpuścił?-
-Thorie..ale już poszła.Wytłumaczysz mi co ty do cholery robiłaś w jednym łóżku z Ramos'em?-hiszpan wstał z kanapy
-Co ciebie to interesuje?! Moje życie!-
-Wiesz czemu mnie to interesuje?Bo jestem w chuj zazdrosny.Po do cholery jasnej kocham cię jak idiota.Nie widzisz tego?Nie widzisz że mi zależy?-płakał..Nicole miała racje..
-Marc..ja..ja..przepraszam..-kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć,było mi źle..
-Nie chce cię znać,okey?-ruszył do drzwi,oworzył je i z hukiem wyszedł.Zaczęłam płakać.Sama nie wiem dlaczego.Może jednak..moze ja też go kocham?Moje życie jest teraz w wielkiej rozsypce..kompletnej..Marc..Marc..Marc..jestem pewna że go kocham..dlaczego do cholery uświadomiłam sobie to teraz?!Jestem totalną idiotką!Do salonu wszedł Ramos.Jeszcze go brakuje..Oh..
-WYJDŹ Z MOJEGO DOMU!-wykrzyczałam
-Co się stało?-spytał stanowczo,chcąc otrzymać odpowiedź
-WYJDŹ!-zrobił tak jak chciałam,wyszedł.
,,A teraz zastanawiasz się co złego zrobiłaś,
wszystko traci sens,
twoje życie blaknie,
jeden problem sprawia że słabniesz..''
Nie wiem sama jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu.Jest mi z tym wszystkim źle.Jak głupia przespałam się z Ramos'em,dlaczego teraz uświadamiam sobie że wolałabym w tamtym momencie Marc'a?Idiotka ze mnie.Idiotka.
,,Współczuję ludzią którzy ze mną wytrzymują,
ja sama ze soba nie wytrzymuje,
nie rozumiem więc ich..''
------------------------------------------------------------
Wiem że rozdział beznadziejny.Jednak chyba ważne że jest! ;)
BLA BLA BLA
CZYTASZ-KOMENTUJESZ



ONA I RAMOS, AAAA *_________________*
OdpowiedzUsuńi tak Sergio musi być z Nicole,boże xD
I jest zajebiście, i się przyjemnie czyta, i biedny Marc :C
Nie wiem, jak to się stało, że wcześniej tego nie skomentowałam, ale mniejsza z tym.
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle fenomenalny.
Tylko powiedz mi proszę, po co Rose pakuje się z Ramosem do łóżka?! Gdzie ona a oczy i serce? Przecież ona i Marc lgną do siebie jak ćmy do ognia. No kurde, muszą być razem <3