ROSE POV :
Obudził mnie dzwonek do drzwi.Oczywiście,Thorie nie ma,więc ona nie otworzy.Eh..Powolnym ruchem wstałam z niewygodnej kanapny,ogarnęłam trochę włosy i szybko popędziłam do drzwi.Otworzyłam więc drzwi,a w nich zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha,Dawida.Od razu rzuciałam się blondynowi na szyję i mocno go wyściskałam.
-Nie widzieliśmy się tylko 3 dni a ty tak mnie witasz.-uśmiechnął się blondyn
-No bo..potrzebuję cię..to znaczy muszę ci coś powiedzieć..-kazałam Dawidowi wejść do środka i czuć się jak u siebie.Zrobiłam nam herbatę przy czym usiadłam naprzeciw niego.
-A więc co się takiego stało?-spytał zmartwiony chłopak,opowiedziałam mu więc całą historię z wczoraj.Zwierzyłam się jak nikomu .Pod koniec rozpłakałam się jak dziecko.Dawid przykucnął przy mnie i nieśmiale przytulił.
-Dziękuję..że mnie wysłuchałeś..- wyjąkałam przez płacz
-Zawsze możesz na mnie liczyć.-Dawid posłał mi przyjacielski uśmiech,nie zwarzając na sytułacje,Dawid przybliżył się do mnie tak że jego usta dzieliły milimetry od moich,spojrzął mi w oczy i delikatnie musnął moje usta,potem zrobił to ponownie,aż zagłębił pocałunek,całował agresywanie,tak jak lubiłam.Chodź w głębi duszy wiem że robię źle,podoba mi się to.Wszystko się zepsuło gdy nagle do domu weszła...Thorie.Dawid szybko odszeł od mnie.Stanął na nogach i poprawił koszule.Thorie była w szoku.
-Eee..cze..cześć Thorie.-próbował załagodzić sytułacje Dawid
-Cześć?Co ty tu do cholery robisz?! I czemu całowałeś się z Rose?! -jej ton był stanowczy,głośny,widac było ze była wkurzona,może nawet wkurzona,to mało powiedziane..
-Co ciebie obchodzi z kim się całuję?I tak mnie nie chcesz..-przy ostatnich słowach,Dawid wyglądał jakby miał zaraz zacząć płakać,zrobiło mi się go żal..
-Daj mu spokój.-postanowiłam że w końcu się odezwę
Thorie nie zdąrzyła nic z siebie wykrztusić,bo po raz kolejny rozległ się dzwonek do drzwi.Thorie która była nabliżej nich,poszła otworzyć.Po chwili w pomieszczeniu znalazł się również Marc.Ucieszyłam się że go widzę,ale..
-Twój kolega przyszedł,a jak już tu jest,to powiedz mu Rose z kim się całowałaś.-Thorie ironicznie się do mnie uśmiechała,wiem o tym że ona robi mi to specjalnie,Marc wyszczerzył oczy,był zdziwiony.
-No,ee..z nim,ale naprawdę to nic nie znaczyło..- pokazałam ręką na Dawida,Marc posmutniał,Thorie w głębi duszy była dumna że wkońcu się na mnie odegrała.Podeszłam do Marc,złapałam go za nadgarstek i zaprowadziłam do pokoju mojego i Thorie.Zamknęłam drzwi tak by nikt nic nie usłyszał.
-Czy rozumiem że ten blondas jest twoim chłopakiem?-spytał ostatecznie Marc
-Nie.Mu podoba się Thorie..a ten pocałunek..uwierz mi,to nic nie znaczyło.Zresztą po co ja się tobie tłumacze.-
-Bo nie chcesz żebym odszedł?- Marc podniósł brew do góry tak,że aż mnie to rozśmieszyło
-Nie wiem,może.-odpowiedziałam usmiechnięta,może faktycznie boję się że on mnie zostawi?ale to nie możliwe,znam go dzień,moze nawet nie..
-Chciałbym..zaprosić cię na mój trening,poznasz chłopaków z drużyny,wiesz...-
-Bardzo chętnie.-Marc na moją odpowiedź uroczo się uśmiechnął,na co ja zachichotałam.Pożegnałam się z brunetem,ponieważ musiał jeszcze załatwić jakieś sprawy na mieście,a o 16 przyjedzie po mnie na ten jego 'trening'. No więc..zostaje sama.W sumie nie dokońca sama bo z dołu słychać kłótnie Dawida i Thorie,jednak w pokoju,jestem sama.Tylko ja i moje myśli.
'-Ja i tata musimy ci coś powiedzieć.-zaczęła niepewnie mama
-Rozwodzimy się.Po prostu.Zrozum,ale to nie znaczy ze cię nie kochamy,wiem ze to dla ciebie ciężkie.- po moich obu polikach spływały łzy.Kompletnie nie wiedziałam co zrobić.Pokiwałam tylko głową i wyszłam.Pobiegłam do pobliskiego parku i zapaliłam papierosa...'
Znowu wróciły wspomnienia.Ten dzień kiedy mama uświadamia mi że to koniec ich małżeństwa.To był dokładnie pierwszy dzień,kiedy potem późnego wieczora poszłam na impreze,wciągałam narkotyki,alkohol lał się strumieniami.Tak pamiętam ten dzień..Tydzień po tym wszystkim,mój chłopak Maciej,który już pewnie dzisiaj o mnie nie pamięta,zerwał ze mną,kolejne okropne wspomnienie,przy którym chce mi się ryczeć.
'-Rose..nie mogę być kimś takim,jakim stałaś się ty..to koniec.- czy on ze mną zrywa? no nie,nie,nie...
-Boże..dlaczego ty mi to robisz?! Zmienie się obiecuję.- już płakałam,już łzy leciały
-Nie zmienisz się już,to koniec.-Maciej odwrócił się i poszedł.Powiedział mi tylko 'to koniec'.Boże co za idiota.Mógł chociaz powiedzieć 'Przykro mi,tak musiało się stać.' a nie to zasrane 'koniec'. Wszystko się jebie,wszystko..'
Te wspomnienia są okropne.Ciężkie.One po prostu bolą.Jedyne słowa jakie,były dość fajne,miłe,przyjemne,to słowa Thorie 'Zawsze z tobą będę bez względu na sytułącje.Bo przyjaźń to obietnica.I nic nie zmieni naszych stosunków.Pomogę ci wstać,bo wiem że u ciebie ciężko.Razem damy radę.' Thorie zawsze się o mnie troszczyła,była jak druga mama.Jak robiłam coś źle,dawałą mi karę,a jako karę była na mnie obrażona przez dwa dni.Pewnego dnia,już w sumie nie pamiętam daty.Thorie powiedziała że da mi spokój,że mogę chodzić na imprezy,ale mam się z nimi ograniczać,bo ona stwierdziła że to wszystko co dla mnie robi i tak jest bezsensu.Nawet byłyśmy w jakimś ośrodku,by pomagać ludzią uzależnionym.Trochę mi pomogli,ale na imprezy i tak chodziłam.Od pobytu w tym ośrodku,nie piłam dużo,nie paliłam dużo,z umiarem.Na imprezach też próbuję się ograniczać,ale z tym ciężko.Thorie chciała zrobić taką kopie jej ze mnie.Gdyby ona mogła,to ubierałaby mnie w sukienki,kazała się uczyć,nie pić,nie palić.Eh..Wolę być sobą.Bycie kimś innym jest beznadziejne.Zresztą nie rozumiem,jak można kogoś udawać?! A zresztą co mnie to obchodzi.Usłyszałam wibracje telefonu.Przyszedł sms.To od Marc'a.
Rozmowa przebiegła tak..
Jaki on kochany że się o mnie troszczy..To znaczy..Nie ważne..
THORIE POV :
-Boże Dawid zrozum,to nie ma sensu,ty i ja,równa się brak przyszłości.Zakapujesz w końcu?Nigdy,nie będziemy razem!- czy do tego człowieka trzeba mówić 142546 razy żeby zrozumiał?Jak sie założe nadal nie skumał i nadal będzie błagał o litość.
-Thorie..staram się już chyba rok..Czemu nie potrafisz tego docenić?-ma rację,stara się długo a ja nie potrafię tego docenić,ale jak można byc z kimś,nie kochając go?
-Proszę Dawid..daj spokój.-
-Dlaczego ty mnie tak ranisz?-po poliku Dawida popłynęła łza,eh..nie odpowiedziałam mu nic.Dawid stał w ciszy.Po chwili wyszedł.Płakał.
DAWID POV :
<włącz,piosenka.>
Wyszedłem.Czemu?Nie chcę żeby widziała jak płaczę.Dobra,rozkleiłem się,racja,ale co ja poradzę?Ktoś kogo kochasz,totalnie cię olewa,ma cię w dupie,nie chce cię.Thorie za każdym razem wytyka mi jaki to jestem głupi,nawiny,nachalny.Ale jak człowiek ma być nachalnym jak on tylko jest zakochany? Nawet nie wiem gdzie idę.Pierdole wszystko.Idę chodnikiem przed siebie,z kapturem założonym na głowie.Niech nie widzą że płacze.I jeszcze ta wpadka z Rose..fuck,czemu ja to zrobiłem?Czemu ona do cholery nie mogła mnie od niej odsunąć?!Wiem że Rose ciężką oderwać od chłopaków,ale..Nadal nie mogę zrozumieć dlaczego to zrobiłem.Może chciałem właśnie żeby Thorie zobaczyła jak całuję się z Rose?Ale..ja nawet nie wiedziałem że Thorie przyjdzie..
------------------------------------------------------
KONIEC ROZDZIAŁU! :)
A WIĘC...JEST BEZSENSOWNY,KRÓTKI..ALE CHOCIAŻ COŚ.DEDYKACJA DLA MAGDY,PIS YO,MIŁEGO WIECZORU
CZYTASZ-KOMNETUJESZ! :)

.png)
Rozdział pełen emocji, takie rzeczy dobrze się czyta. Serio, widać że się rozwijasz :3 Treść ciekawa, styl pisania także. W oczy wpadł mi jeden błąd - ''sytułacja''. Ostatnio błędów było więcej, więc z tym też się znacznie poprawiłaś! :3 Zabieraj się za pisanie next'a, bo nie fajnie utrzymywać mnie w niepewności :C
OdpowiedzUsuńJa Cię nie pozdrawiam, a i wiem że mnie kochasz. A no i nie wiem czemu zmieniłaś tą dedykację XD
Nie znam Magdy, ale dziękuję jej że Cie pogania :))
OdpowiedzUsuńCudowny jak zawsze rozdział ♥♥
Może trochę krótki ale nie bezsensowny ;*
CZUDOWNY *_*
Więc... Rozdział bardzo bardzo bardzo bardzo mi się podoba. ^.^ Chociaż za Dawida wirtualnie cię uduszę. :-D Ciekawe jak będzie na treningu, co zrobi Dawid i kogo pozna Rose. :-) Pisz szybko! ;* Wesołych świąt ! :-)
OdpowiedzUsuń