włącz.
ROSE POV:
-Ile ty się szykujesz,o kobieto.-powiedział znudzony czekaniem Marc.
-Muszę dobrze wyglądać przed twoimi 'kolegami'.- cicho się zaśmiałam,na co Marc westchnął.
-Chyba jestem gotowa.- dodałam, Marc otworzył przede mną drzwi,wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do jego czarnego lamborghini.Wsiedliśmy do samochodu,po czym ruszyliśmy.Z mojego domu do Camp Nou,wcale nie jest tak daleko,chętnie tam pojadę,w końcu tam poznałam się z Marc'iem.No tak.Nie minęło zaledwie 5 minut,a my już byliśmy na miejscu.Marc zabrał mnie do środka,tego cudownego stadioniu.Kazał usiąść na ławce rezerwowych,i obserwować ich trening.Muszę przyznać że atmosfere mają niesamowitą.Po chwili zauważyłam że podchodzi do mnie jakiś chłopak,bo nie wiem czy piłkarz,nie trenował z Barceloną.Co prawda jakoś go kojarze..ale..
-Cześć,jestem Sergio,Sergio Ramos.-kurde! Wiedziałam ze go znam.Ale..co on tu robi? Boże..jaki on jest przystojny.
-Eee..ten..ja..Rose,Rose Palvin.-ciepło się uśmiechnęłam
MARC POV:
Może mi ktoś powiedzieć co tu robi ten największy idiota w całym wszechświecie?Czemu on do cholery ma jeszcze czelność tu przychodzi? Ramos,cały Ramos.Jeszcze podszedł do Rose,i bezczelnie ją podrywa,dobrze wiem że on chce się zemścić,za coś do było cholernie dawno.Jak mogłem przyjaźnić się z takim durniem.Muszę do niego podejść,no muszę.Przestałem na chwile,biegać z resztą drużyny,i opanowany poszedłem do Rose i Ramos'a.
-Po co tu przyszedłeś?-lekko zdenerwowany,podniosłem stanowczo głos
-Ej,ej,tylko spokojnie.Mam z tobą do pogadania.Pozatym masz fajną koleżaneczkę.-Ramos,puścił oczko do Rose,jej oczy błysnęły zadowoleniem.Nie wierzę.Czemu on tak działa na wszystkie dziewczyny.Nie pozwole mu na odebranie mi Rose.Nigdy.Pociągnąłem Ramosa za koszulke,i odciągnąłem na bok.
-Czego do cholery chcesz?-niech on już w końcu powie bo nie wyrobie.
-Izabel..ona..ona wróciła..do Barcelony..-zauważyłem smutek w oczach Ramos'a..Boże.Czemu ta dziwka wróciła.
-Chcę żebyś..spotkał się z nią.Dowiedział się,czy ma kogoś..takie tam..-chyba sobie jaja ze mnie robi
-Po tym wszystkim,karzesz mi jeszcze z nią rozmawiać?Jestem godny podziwu.A tak serio.Nie,nie porozmawiam z nią.-zdziwienie Ramosa,na moją odpowiedź,było ogromne
-Odebrałeś mi ją!Ona była moja rozumiesz!A ty tak po prostu ją sobie wziełeś,jeszcze do tego się przyjaźniliśmy!-Ramos się zdenerował,super.
-Czy do ciebie nigdy nie dotrze,że to ona na mnie poleciała?! Nie odebrałbym ci nigdy dziewczyny! I tak się już na mnie odegrałeś,zabrałeś mi Kate,skłóciłeś mnie z Nicole,i teraz podrywasz Rose.Cały czas się mścisz,a ja nic nie zrobiłem!-nie potrzebnie chyba to wszystko powiedziałem..
-Daj sobie spokój co.Te twoje wymówki są nudne.-Ramos,głęboko westchnął,obszedł mnie dookoła i podszedł do Rose.Boże.Bo nie wyrobie.
RAMOS POV:
Nie chcę go już słuchać.Denerwuje mnie i tyle.Trzeba się wziąść za tą Rose,niech chłopak cierpi.
-Chcesz się przejść?-spytałem unosząc brew,na co dziewczyna się uśmiechnęła
-Tak..-no i pięknie.Zabiore ją na plaże,i zaczaruje swoim urokiem,na następny dzień dziewczyna będzie tak zakochana we mnie,że Marc będzie płakał z nieszczęścia.
ROSE POV:
Przystojny,uroczy uśmiech,miły i zabawny,prawie jak Marc,chociaż może jednak nie.Jest coś w nich,co ich różni.
Szliśmy w ciszy.Nie mamy chyba za bardzo tematów do rozmowy.Szedł z rękoma z kieszeni,wyglądał bardzo męsko i dojrzale.Nasza podróż wciąż trwała.Nogi mi już siadają.
-Kiedy będziemy na miejscu?-spytałam,Ramos spojrzał w moją strone
-Nogi mi opadają.-za nim się nie obejrzałam piłkarz wziął mnie na barana,niezły ubaw,Marc by tak nie zrobił.Po chwili znaleźliśmy się na plaży,w sumie.Było pusto,Ramos zaczął biegać ze mną po piasku,ja jak głupia bałam się ze zaraz z niego spadne.Kazał mi zejść.Zeszłam.Zaciągnął mnie do wody,i zaczął mnie chlapać,właśnie wypowiedział wojne.Byliśmy cali mokrzy.Moje włosy,najbardziej ucierpiały,ale nie wspomnę już o koszulce Ramosa,którą po chwili ściągnął.Boże,jaką on ma klate!
-Świetnie się bawiłam.-uśmiechnęłam się szczerze do hiszpana
-Ja też.Uwierz.-jego konciki ust również się uniosły.
-O co poszło ci z Marc'iem?Wiem..nie powinnam pytać..-piłkarz głęboko westchnął
-Kiedyś się przyjaźniliśmy.Bo raczej,uchodzimy za ten sam charakter.Na jednej z imprez,poznałem dziewczyne.Byłem z nią miesiąc,i marzyłem by być z nią jeszcze dłużej.Marc mi ją odbił,nigdy mu tego nie wybacze.A teraz..ona wróciła do Barcelony.-
-Nie mogę w to uwierzyć..Marc to podła świnia!-nie wiedziałam że z Bartry taki dupek.Matko.Muszę z nim pogadać.
MARC POV:
Boże gdzie jest ta obsrana Izabel,muszę z nią natychmiast pogadać,mam tego wszystkiego już dosyć.Jeszcze Ramos zabrał dzisiaj Rose z mojego treningu,super.O księżna pani w końcu idzie.
-Mów co to za sprawa,cudowny mój ty.-liczyłem na to że już da mi spokój,chyba sie myliłem.
-Po pierwsze nie jestem twój.Po drugie,możesz w końcu powiedzieć Ramos'owi jak było naprawdę?!On zabiera mi wszystko.Rozumiesz?A ty masz to kompletnie w dupie,to było rok temu,ale jak widzisz on nadal pamięta a ja mam dość jego gierek i tego że mi nie wierzy.Przyjeżdzasz sobie teraz nagle,wracasz,i czego oczekujesz?Pogódź się z tym że nie jesteś w moim typie,i nigdy z tobą nie będę.Masz pogadać z Ramos'em.-racja trochę mnie poniosło,trochę..może troche to mało powiedziane.
-Dobrze,pogadam z nim.-Boże czy ja dobrze słysze?Izabel z nim pogada!
-Dziękuję.-poczułem ulgę,Izabel uśmiechnęła się do mnie i poszła.Nie wierzę.Udało się.Mogę już chyba być spokojny.Dobrze wiem gdzie Ramos zabrał Rose,teraz tylko tam się udać..
*10 minut później*
Okey.Jestem na miejscu.Widzę go,widzę ją.Matko ale na tej plaży pusto.Ramos jest bez koszulki,są mokrzy.Boże..
-Cze..Cześć.-oby dwaj się wystraszyli,szybko się w moją stronę odwrócili,ku mojemu zdziwieniu Rose nerwowo wstała.
-Jak mogłeś mu odebrać dziewczyne?! Ty dupku!-dostałem z plaskacza w twarz,no nieźle co za akcja.Oby Izabel się tu zaraz pojawiła.Za nim tu się pojawiłem wysłałem jej sms'a że ma tu przyjechać.
-Rose Boże to nie twoja sprawa.-zauważyłem śmiejącego się Ramosa,po chwili jakby totalnie się ocknął,szybko wstał i poprawił włosy,Izabel przyszła.
-Izabel...-wyjąkał zdziwiony Ramos.
-Tak Sergio,to ja Izabel.To przezemnie wasza przyjaźń się rozpadła.To nie Marc do mnie zarywał,i Marc wcale nie chciał tobie,mnie odbić.To mi się spodobał,ale kiedy Batra uświadomił mi że nic z tego nie będzie wyjechałam,a ty przez ten cały czas winiłeś go.On nic nie zrobił.-Ramos stał jak zamurowany,Izabel wyjąkała tylko ciche 'przepraszam' i zniknęła.Ramos miał opuszoną głowe w dół,chyba płakał.
-Marc..ja..ja..przepraszam,za to wszystko co zrobiłem...-pokiwałem głową do piłkarza Madryt'u że jest okey,po czym,tak samo jak Izabel,poszedł,zniknął,w mgnieniu oka go nie było.Stałem naprzeciwko Rose,kompletnie nie wiedząc co powiedzieć,ona chyba również nie wiedziała..
-Wybacz że uwierzyłam mu..Nie wiedziałam jaka jest prawda.-pierwsza odezwała się Rose
-Nic się nie stało nie masz się o co martwić.-posłałem jej ciepły uśmiech,co odwzajemniła.
ROSE POV:
Nie mogę uwierzyć w to że tak się dałam.Wydaje mi się że Ramos specjalnie to zrobił,w sensie..specjalnie do mnie zarywał,by zrobić na złość Marc'owi..co prawda nie wiem,czy mu na mnie zależy.No ale..ja też w sumie nie wiem co czuje do Marc'a.To dziwne.Jak go widze,mam największą ochotę go mocno przytulić,i to dziwne uczucie w brzuchu..Znam go za krótko by powiedziec że się zakochałam.Niezła cisza.Żadne z nas nie ma zamiaru już nic powiedzieć,czy co? To wszystko przerwał mój telefon,na wyświetlaczu 'Thorie',dobra,odbiorę.
-Gdzie jesteś?Musimy pogadać.-a 'cześć' to gdzie? zero kultury.
-Z Marc'iem na plaży,niedługo będę w domu.-rozłaczyłam się,powinno wystarczyć jej to że niedługo będę.
Marc chyba się zdziwił,ale czym?
-Nie jesteś z nią pokłócona?-spytał
-Jestem..chyba..-
------------------------------------------------------------------------
DAAAAAAA BUM! NO I KONIEC ROZDZIAŁU.CHCIAŁAM PISAĆ DŁUŻSZY,ALE STWIERDZIŁAM ŻE POTEM PRZEZ KOLEJNY MIESIĄC BĘDE SIĘ ZASTANAWIAŁA NAD KOLEJNYM ROZDZIAŁEM.PODOBA MI SIĘ OGÓŁEM TEN ROZDZIAŁ.ZA WSZELKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM.
GRATULACJE DLA REAL'U,ZA WCZORAJ. :))
SZKODA MI BYŁO DAVID'A V. RACZEJ JAK WIĘKSZOŚCI KIBICÓW BARCELONY.
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
MIŁEGO DNIA,DO NASTEPNEGO! :))) ♥ ♥ ♥


