sobota, 19 kwietnia 2014

06 rozdział ; 'me and my thoughts'

ROSE POV :
Obudził mnie dzwonek do drzwi.Oczywiście,Thorie nie ma,więc ona nie otworzy.Eh..Powolnym ruchem wstałam z niewygodnej kanapny,ogarnęłam trochę włosy i szybko popędziłam do drzwi.Otworzyłam więc drzwi,a w nich zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha,Dawida.Od razu rzuciałam się blondynowi na szyję i mocno go wyściskałam.
-Nie widzieliśmy się tylko 3 dni a ty tak mnie witasz.-uśmiechnął się blondyn
-No bo..potrzebuję cię..to znaczy muszę ci coś powiedzieć..-kazałam Dawidowi wejść do środka i czuć się jak u siebie.Zrobiłam nam herbatę przy czym usiadłam naprzeciw niego.
-A więc co się takiego stało?-spytał zmartwiony chłopak,opowiedziałam mu więc całą historię z wczoraj.Zwierzyłam się jak nikomu .Pod koniec rozpłakałam się jak dziecko.Dawid przykucnął przy mnie i nieśmiale przytulił.
-Dziękuję..że mnie wysłuchałeś..- wyjąkałam przez płacz
-Zawsze możesz na mnie liczyć.-Dawid posłał mi przyjacielski uśmiech,nie zwarzając na sytułacje,Dawid przybliżył się do mnie tak że jego usta dzieliły milimetry od moich,spojrzął mi w oczy i delikatnie musnął moje usta,potem zrobił to ponownie,aż zagłębił pocałunek,całował agresywanie,tak jak lubiłam.Chodź w głębi duszy wiem że robię źle,podoba mi się to.Wszystko się zepsuło gdy nagle do domu weszła...Thorie.Dawid szybko odszeł od mnie.Stanął na nogach i poprawił koszule.Thorie była w szoku.
-Eee..cze..cześć Thorie.-próbował załagodzić sytułacje Dawid
-Cześć?Co ty tu do cholery robisz?! I czemu całowałeś się z Rose?! -jej ton był stanowczy,głośny,widac było ze była wkurzona,może nawet wkurzona,to mało powiedziane..
-Co ciebie obchodzi z kim się całuję?I tak mnie nie chcesz..-przy ostatnich słowach,Dawid wyglądał jakby miał zaraz zacząć płakać,zrobiło mi się go żal..
-Daj mu spokój.-postanowiłam że w końcu się odezwę
Thorie nie zdąrzyła nic z siebie wykrztusić,bo po raz kolejny rozległ się dzwonek do drzwi.Thorie która była nabliżej nich,poszła otworzyć.Po chwili w pomieszczeniu znalazł się również Marc.Ucieszyłam się że go widzę,ale..
-Twój kolega przyszedł,a jak już tu jest,to powiedz mu Rose z kim się całowałaś.-Thorie ironicznie się do mnie uśmiechała,wiem o tym że ona robi mi to specjalnie,Marc wyszczerzył oczy,był zdziwiony.
-No,ee..z nim,ale naprawdę to nic nie znaczyło..- pokazałam ręką na Dawida,Marc posmutniał,Thorie w głębi duszy była dumna że wkońcu się na mnie odegrała.Podeszłam do Marc,złapałam go za nadgarstek i zaprowadziłam do pokoju mojego i Thorie.Zamknęłam drzwi tak by nikt nic nie usłyszał.
-Czy rozumiem że ten blondas jest twoim chłopakiem?-spytał ostatecznie Marc
-Nie.Mu podoba się Thorie..a ten pocałunek..uwierz mi,to nic nie znaczyło.Zresztą po co ja się tobie tłumacze.-
-Bo nie chcesz żebym odszedł?- Marc podniósł brew do góry tak,że aż mnie to rozśmieszyło
-Nie wiem,może.-odpowiedziałam usmiechnięta,może faktycznie boję się że on mnie zostawi?ale to nie możliwe,znam go dzień,moze nawet nie..
-Chciałbym..zaprosić cię na mój trening,poznasz chłopaków z drużyny,wiesz...-
-Bardzo chętnie.-Marc na moją odpowiedź uroczo się uśmiechnął,na co ja zachichotałam.Pożegnałam się z brunetem,ponieważ musiał jeszcze załatwić jakieś sprawy na mieście,a o 16 przyjedzie po mnie na ten jego 'trening'. No więc..zostaje sama.W sumie nie dokońca sama bo z dołu słychać kłótnie Dawida i Thorie,jednak w pokoju,jestem sama.Tylko ja i moje myśli.
'-Ja i tata musimy ci coś powiedzieć.-zaczęła niepewnie mama
-Rozwodzimy się.Po prostu.Zrozum,ale to nie znaczy ze cię nie kochamy,wiem ze to dla ciebie ciężkie.- po moich obu polikach spływały łzy.Kompletnie nie wiedziałam co zrobić.Pokiwałam tylko głową i wyszłam.Pobiegłam do pobliskiego parku i zapaliłam papierosa...' 

Znowu wróciły wspomnienia.Ten dzień kiedy mama uświadamia mi że to koniec ich małżeństwa.To był dokładnie pierwszy dzień,kiedy potem późnego wieczora poszłam na impreze,wciągałam narkotyki,alkohol lał się strumieniami.Tak pamiętam ten dzień..Tydzień po tym wszystkim,mój chłopak Maciej,który już pewnie dzisiaj o mnie nie pamięta,zerwał ze mną,kolejne okropne wspomnienie,przy którym chce mi się ryczeć.

'-Rose..nie mogę być kimś takim,jakim stałaś się ty..to koniec.- czy on ze mną zrywa? no nie,nie,nie... 
-Boże..dlaczego ty mi to robisz?! Zmienie się obiecuję.- już płakałam,już łzy leciały
-Nie zmienisz się już,to koniec.-Maciej odwrócił się i poszedł.Powiedział mi tylko 'to koniec'.Boże co za idiota.Mógł chociaz powiedzieć 'Przykro mi,tak musiało się stać.' a nie to zasrane 'koniec'. Wszystko się jebie,wszystko..' 

Te wspomnienia są okropne.Ciężkie.One po prostu bolą.Jedyne słowa jakie,były dość fajne,miłe,przyjemne,to słowa Thorie 'Zawsze z tobą będę bez względu na sytułącje.Bo przyjaźń to obietnica.I nic nie zmieni naszych stosunków.Pomogę ci wstać,bo wiem że u ciebie ciężko.Razem damy radę.' Thorie zawsze się o mnie troszczyła,była jak druga mama.Jak robiłam coś źle,dawałą mi karę,a jako karę była na mnie obrażona przez dwa dni.Pewnego dnia,już w sumie nie pamiętam daty.Thorie powiedziała że da mi spokój,że mogę chodzić na imprezy,ale mam się z nimi ograniczać,bo ona stwierdziła że to wszystko co dla mnie robi i tak jest bezsensu.Nawet byłyśmy w jakimś ośrodku,by pomagać ludzią uzależnionym.Trochę mi pomogli,ale na imprezy i tak chodziłam.Od pobytu w tym ośrodku,nie piłam dużo,nie paliłam dużo,z umiarem.Na imprezach też próbuję się ograniczać,ale z tym ciężko.Thorie chciała zrobić taką kopie jej ze mnie.Gdyby ona mogła,to ubierałaby mnie w sukienki,kazała się uczyć,nie pić,nie palić.Eh..Wolę być sobą.Bycie kimś innym jest beznadziejne.Zresztą nie rozumiem,jak można kogoś udawać?! A zresztą co mnie to obchodzi.Usłyszałam wibracje telefonu.Przyszedł sms.To od Marc'a.
Rozmowa przebiegła tak..
Jaki on kochany że się o mnie troszczy..To znaczy..Nie ważne..
THORIE POV :
-Boże Dawid zrozum,to nie ma sensu,ty i ja,równa się brak przyszłości.Zakapujesz w końcu?Nigdy,nie będziemy razem!- czy do tego człowieka trzeba mówić 142546 razy żeby zrozumiał?Jak sie założe nadal nie skumał i nadal będzie błagał o litość.
-Thorie..staram się już chyba rok..Czemu nie potrafisz tego docenić?-ma rację,stara się długo a ja nie potrafię tego docenić,ale jak można byc z kimś,nie kochając go?
-Proszę Dawid..daj spokój.-
-Dlaczego ty mnie tak ranisz?-po poliku Dawida popłynęła łza,eh..nie odpowiedziałam mu nic.Dawid stał w ciszy.Po chwili wyszedł.Płakał.
DAWID POV :
<włącz,piosenka.>
Wyszedłem.Czemu?Nie chcę żeby widziała jak płaczę.Dobra,rozkleiłem się,racja,ale co ja poradzę?Ktoś kogo kochasz,totalnie cię olewa,ma cię w dupie,nie chce cię.Thorie za każdym razem wytyka mi jaki to jestem głupi,nawiny,nachalny.Ale jak człowiek ma być nachalnym jak on tylko jest zakochany? Nawet nie wiem gdzie idę.Pierdole wszystko.Idę chodnikiem przed siebie,z kapturem założonym na głowie.Niech nie widzą że płacze.I jeszcze ta wpadka z Rose..fuck,czemu ja to zrobiłem?Czemu ona do cholery nie mogła mnie od niej odsunąć?!Wiem że Rose ciężką oderwać od chłopaków,ale..Nadal nie mogę zrozumieć dlaczego to zrobiłem.Może chciałem właśnie żeby Thorie zobaczyła jak całuję się z Rose?Ale..ja nawet nie wiedziałem że Thorie przyjdzie..
------------------------------------------------------
KONIEC ROZDZIAŁU! :)
A WIĘC...JEST BEZSENSOWNY,KRÓTKI..ALE CHOCIAŻ COŚ.DEDYKACJA DLA MAGDY,PIS YO,MIŁEGO WIECZORU
CZYTASZ-KOMNETUJESZ! :) 

sobota, 12 kwietnia 2014

05 rozdział ; last match

-Ehh...-westchnął cicho Marc,dotykając palcem prawej ręki mojego polika
-Po prostu,możesz być na mnie zła za to że tak sobie wyszłem..Chciałem ci to wynagrodzić.-dodał lekko przybity piłkarz.
-Nie spokojnie,nie jestem zła.-lekko uśmiechnęłam się do bruneta
-Lepiej..już pójdę..i przepraszam jeszcze raz..-Marc uśmiechnął się,po czym poszedł w kierunku swojego samochodu.Wsiadając spojrzał ostatni raz na mnie,wsiadł i odjechał.W końcu sama.Weszłam spowrotem do domu,rzuciłam piłką o podłogę i zaczęłam płakać.Marc jest w porządku,ale...Thorie.I..do tego on mnie zobaczył gdy się trochę pobawiłam z piłką.Nie mam ochoty rozmawiać już z Marc'iem,gdybym go nie poznała nie byłoby problemu z Thorie.Weszłam w stan załamania.Znowu przypomniały mi się lata młodości.Rozstanie rodziców.Ostatni mecz w żeńskiej drużynie o tak..pamiętam to do dziś..

'-Rose,nadzieja w tobie,dasz radę.-powiedział do mnie trener przed meczem.
To mecz o wszystko.Wielki finał.Żeńska reprezentacja Niemiec,już szykowała się do meczu.Kibice z Polski zacięcie czekali na pierwszy gwizdek sędziego.Obie drużyny weszły na murawę.'Damy radę' powtarzałam sama do siebie.Mecz zaczyna nasza drużyna.Położyłam więc piłkę na środku bosika.I z niecierpliwością czekałam na gwizdek sędziego.Zaczeliśmy.Podałam piłkę Emily która od razu mi ją oddała.Najpierw zjechałam jedną zawodniczkę,potem wzięłam się za obronę.Trener reprezentacji darł się na cały głos 'odebrać piłkę 10!' nagle obok mnie zjawiło się więcej niż jeden obrońca.Nie dałam za wygraną.Dziewczyny z drużyny pozostawiły mnie samą.Nie miałam komu podać.Byłam sama,byłam szybsza niż wszystkie one.Teraz tylko ja i bramkarz.Zwinnym ruchem przygotowałam sie do strzału i ... 3 minuta meczu,1:0,kibice pełni radości wstali z trybun i zaczeli się ogromnie cieszyć.'Ludzie,przeciez to nie koniec meczu.'pomyślałam.Kolejne minuty meczu zostały bezbramkowe.Nadal wygrywałyśmy.45 minuta,koniec pierwszej połowy.Obie drużyny skierowały się do szatni.Wszystkie dziewczny były pełne emocji,każda jednak w głębi duszy trochę się bała.Wiedziały że to nie koniec.Wiedziały że jeszcze wszystko może się okazać.Trener wszedł do szatni,powiedział nam że mamy zagrać tak jak w pierwszej połowie.Po raz drugi obie drużyny pojawiły się na murawie.Teraz zaczynała reprezentacja Niemiec.Pierwsze 10 minut meczu drugiej połowy,1:1,Thorie jako nasza bramkarka okropnie się zdziwiła.Załamała się.Powiedziałam jej tylko że nic się nie stało.Nie ma się martwić.Zaczeliśmy znowu od środka boiska.Wszystkie ruszyłyśmy po kolejnego gola.My mamy wygrać ten mecz.I kolejna akcja sam na sam.Alex podała mi dośc mocno piłkę,jednak ja z łatwością ją odebrałam.Strzeliłam w lewy róg i... 2:1,wszystkie dziewczyny zaczęły skakać z radości.Jednak ja nadal wiedziałam,że to nie koniec.Kibice pewni byli już wygranej.Jednak Niemki nie dawałay za wygraną.80 minuta-wszystko idzie dobrze.90 minuta,doliczone 3 minuty.Kibice zaciskali pięści z napięciem licząc na naszą wygraną.Udało się 93 minuta,ostatni gwizdek sędziego.Wygrałyśmy! Kibice wtsali z trybun i zaczęli śpiewać nasz hymn.Wszyscy byli uradowani.Kiedy poszłyśmy odebrać nasz puchar,poraz kolejny kibice zaczeli śpiewać hymn.Byłyśmy bardzo szczęśliwe.Ja dostałam mały puchar,zawodnika meczu.Jednak pod koniec wszystkiego,nasza drużyna stanęła na samym środku murawy.Reprezentacja Niemiec stanęła na boku,przyglądając się nam.Wszyscy kibice nadal trwali na swoich miejscach.To był mój ostatni mecz.Podano mi mikrofon i zaczęłam.. 'Jak wiecie,to mój ostatni mecz.Dziękuję wam za wszystkie chwile,za wszystko.Będę za wami tęsknić.'łzy popłynęły mi po polikach,wręczono mi koszulke z moim nazwiskiem.Pożegnałam się ze wszystkimi.Niby zadowolona z meczu.Jednak..wcale nie tak szczęśliwa,jak wszystkim się wydawało..' 

Kocham przypominać sobie to wszystko..To co było kiedyś.A w szczególności ten mecz.On był dla mnie bardzo ważny.Ważniejszy niż wam się wydaje.Dostałam sms'a.To Dawid.
Założę się że już stęsknił się za Thorie.Dawid zawsze walczy o to co chce.Eh..fajnie będzie go nawet zobaczyć.Szybko więc mu odpisałam.
Dawid przez następne 10 minut już się nie odezwał.I bardzo dobrze.Nie mam ochoty z nikim dzisiaj gadać.Położę się na kanapie,i tu pójdę spać.Mam pokój z Thorie,więc lepiej nie ryzykować..
THORIE POV :
Zachowanie Rose jest już żałosne.Człowiek pomaga jej we wszystkim jak się da,a ona się tak odwdzięcza.No nie fajnie.Nadal nie mogę zasnąć.To wszystko przez te emocje.A poza tym chyba kojarzę tego jej 'lasia',ale przecież to nie możliwe.Nikogo tu nie znam.No..Rose już zna.Ciekawe kto to.Założe się że to kolejny chłopaczek,który będzie przelotny.Chyba że Rose się zmieni i zrozumie znaczenie słowa 'miłość',ale w to wątpie.Trwała kiedyś w długim w związku,bodajże z Maciejem,czy jak mu tam było,ale zerwał z nią gdy dowiedział się że 'zarywa' do innych,chodź wtedy do nie było jeszcze nawet prawdą.Dlaczego właśnie w tej chwili popłynęła mi łza po poliku? Przecież jestem na nią zła,tak?Kurde..moze ja jej zazdroszcze?Że ona w ogóle podoba się chłopaką?Jak do tej pory,ja akurat miałam tylko jednego chłopaka,zresztą nikt by nie chciał chodzić z kimś takim jak ja.A co do Dawida...wydaje mi się że on nie jest dla mnie..
Ja i Dawid to dwa różne światy.Już bardziej Dawid pasuje do Rose niż do mnie.Dobra,przecież wiem że do Rose pasuje prawie każdy.Dawid jest no..'okey' chłopakiem.Wiem jak się starał,ale i tak teraz to wszystko nie ma już znaczenia.Jestem w Hiszpanii a on w Polsce,nigdy więcej pewnie już go nie zobaczę,moze nawet lepiej.Mam nadzieję że niedługo kogoś tu spotkam...
DAWID POV :
Jestem szczęśliwy że jutro zobaczę się z Rose i Thorie.A tym bardziej z Thorie,wiem że nie darzy mnie ona dość dużą sympatią,ale ja..ja chce spróbowac.Nie chcę jej sobie odpuszczac bo ona wyjechała.Może kiedyś mi się uda.Warto próbować..
---------------------------------------------------------
KONIEC ROZDZIAŁU 5! :)
MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ SPODOBAŁO.
KOMENTARZ-MOTYWACJA DLA MNIE :))) <3